Niesiemy Chrystusa

 

13 listopada 2020

By ulżyć w niedoli

Wywiad z s. Wiktorią Goska, misjonarką z Tanzanii

1. Siostro, proszę powiedzieć, jak się rozpoczęła Wasza misja Sióstr Elżbietanek w Tanzanii?

Nasze elżbietańskie Zgromadzenie podjęło działalność misyjną w Tanzanii na prośbę Biskupa Ludovicka Minde, Ordynariusza diecezji Kahama. W październiku 2011 roku do pracy misyjnej przybyły pierwsze Siostry Misjonarki. Nowa placówka w Tanzanii powstała w miejscowości Maganzo, ok. 100 km na północ od Kahamy. Z inicjatywy Biskupa został tam wybudowany Ośrodek Zdrowia pod wezwaniem św. Ojca Pio. S. Chiara Lipiński, pochodząca z Niemiec, mająca duże doświadczenie pielęgniarskie podjęła się urządzenia i kierowania ośrodkiem, który został nam przekazany w stanie surowym.

W wiosce nie było dostępu do wody i brak było elektryczności. „Tymczasowym” rozwiązaniem problemu był  generator i panele słoneczne. Prąd podłączono dopiero w ubiegłym roku. Pomimo trudności, Siostry z odwagą podjęły się swojego dzieła  zawierzając wszystko całkowicie Bożej Opatrzności.

2. Założycielka Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety bł. Maria Merkert zwana Śląską Samarytanką słynęła z pomocy ubogim, chorym, potrzebującym. Jak jej przykład czynienia dzieł miłosierdzia oddziałuje na posługę Sióstr w Tanzanii?

Charyzmatem naszego Zgromadzenia jest życie według rad ewangelicznych i służba Bogu w osobach ubogich, chorych, starszych, zwłaszcza w ich własnych domach. Śladami naszej Matki Założycielki staramy się odwiedzać chorych w ich własnych domach, ludzi samotnych czy zepchniętych na margines społeczeństwa. Naszą najbardziej priorytetową posługą jest troska o dzieci. Maganzo to w większości ludność plemienia Sukuma – ludzie prości, których życie upływa na pracy na roli i walce o przetrwanie. Spotykamy dzieci zaniedbane i niedożywione, bezbronne istoty, które najczęściej potrzebują pomocy. Tak też zrodził się pomysł, by zapobiegać tym sytuacjom. Siostra Monika z naszej wspólnoty podjęła się tego zadania. Przemierza ona okoliczne wioski, by tak jak Matka Maria, nieść pomoc tam, gdzie nikt nie dociera. Oczywiście każda z Sióstr stara się angażować się w to dzieło razem z s. Moniką. Wydaje się, że mamy za mało czasu, by wszystkim pomóc. Od początku naszej misyjnej działalności, podobnie jak Matka Założycielka, doświadczamy, że kiedy po ludzku wydaje nam się, że nie mamy znikąd pomocy, Dobry Bóg troszczy się o nas i posyła nam ludzi, którzy przychodzą nam z pomocą.

3. Św. Ojciec Pio jest patronem Waszego Ośrodka Zdrowia, a teraz już szpitala. Dlaczego?

Kiedy s. Chiara przybyła do Maganzo i było wiadome, że czekamy na poświęcenie wtedy jeszcze Ośrodka Zdrowia, Biskup nie zdradzał kto będzie Patronem tego miejsca. S. Chiara teraz po latach wspomina, że od zawsze miała szczególne nabożeństwo do Ojca Pio. Była zafascynowana Jego życiem i tym, że jako ubogi zakonnik przyczynił się do powstania pięknego dzieła znanego na całym świecie – Dom Ulgi w Cierpieniu. Wielkim marzeniem Siostry Chiary było, by to właśnie Ojciec Pio był nie tylko patronem tego miejsca, ale i opiekunem tego, co miałoby powstać. Pragnienie to trzymała skrycie w sercu nie zdradzając go nikomu. Ku wielkiej radości i zaskoczeniu, gdy Bp Ludoviko Minde dokonywał poświecenia całego obiektu, ogłosił, że głównym Patronem tego miejsca będzie Ojciec Pio. Wszystkie odczytujemy to jako znak z nieba. Od tej pory Ojciec Pio towarzyszy nam nieustannie w naszej pracy. Jemu to powierzamy w opiekę to dzieło. Zwyczajem już stało się, że każdy dzień pracy rozpoczynamy wspólnie w kaplicy szpitalnej od modlitwy. Bez względu na wyznanie religijne, każdy pracownik modli się tak, jak potrafi i jak czuje w sercu, tworzymy w ten sposób pewnego rodzaju wspólnotę.

4. Ile osób korzysta z pomocy Sióstr w ciągu roku i z jakimi schorzeniami najczęściej Tanzańczycy zgłaszają się do szpitala?

W minionym 2019 roku nasze Centrum Medyczne odwiedziło 17807 osób szukając pomocy medycznej. Przyjętych zostało 330  porodów – 272 naturalne i 58 cesarskich cięć, w tym 19 wcześniaków spośród których 15 przeżyło. W klinice Matki i Dziecka odwiedziło nas 4230 pacjentów. Dominują przede wszystkim malaria i dur brzuszny, a także zakażenia wirusem HIV, które prowadzą do rozwoju AIDS. Jednak w tych jednostkach chorobowych mamy już wypracowany schemat leczenia i nie są one jakimś wielkim wyzwaniem dla miejscowych lekarzy. Wyzwaniem stało się dla nas to, że w Tanzanii podczas porodów umiera wiele kobiet. Wypływa to często  z ich tradycji. Zdarza się to w wioskach, gdzie do szpitala czy najbliższego Ośrodka Zdrowia trzeba iść kilka godzin. Kobiety pracują bardzo ciężko w polu aż do rozwiązania, a to potęguje przedwczesne porody i liczne zgony. Dlatego w naszym Centrum Medycznym szczególną troską są otaczane noworodki i wcześniaki. W Tanzanii panuje przekonanie, że „przetrwa silniejszy”. My jako misjonarki od początku staramy się to zmienić poprzez edukację personelu. To dzięki siostrom pracującym w Centrum Medycznym miejscowy personel uczy się, że każdy, nawet najmniejszy wcześniak, przy podjęciu odpowiednich czynności medycznych, ma szanse na przeżycie. Obecnie, po paru latach działalności Sióstr, miejscowi lekarze i pielęgniarki walczą już o życie każdego dziecka. Cennym przedsięwzięciem jest współpraca z Fundacją Redemptoris Missio, która wysłała nam ekipę lekarzy kardiologów. Szybko okazało się, że potrzeb jest bardzo wiele, a współpraca z lekarzami przerodziła się w „przyjaźń polsko – tanzańską”. Nasi specjaliści wracają do nas rok w rok niosąc pomoc potrzebującym, a miejscowi nieustannie domagają się ich powrotu.

5. Co na początku Siostry misyjnej posługi w Tanzanii zaskakiwało, zadziwiało czy może szokowało najbardziej?

Przede wszystkim odmienna tradycja, kultura, warunki w jakich wzrastają i żyją…. Zaskakujące było dla mnie jak wiele jest kobiet i dzieci zarażonych wirusem HIV i chorych na AIDS, ciężarne kobiety w skrajnej anemii, ubóstwo, domy lepione z gliny i popiołu, pokryte trawą lub liśćmi bananowca. W chatkach nie ma mebli, nie ma prawie nic -  tylko klepisko, na którym się śpi i  kilka blaszanych garnków, w których gotuje się na ognisku jedzenie. Przykładowo Masajowie – nie używają zapałek, rozpalanie ogniska odbywa się metodą pocierania patykiem kawałka drewna. Robią to niezwykle sprawnie.

Trudną kwestią jest, że Tanzańczycy ciągle wierzą w czary i magię. To stanowi duży problem dla nas, misjonarzy. Chrześcijaństwo dotarło tutaj ponad 150 lat temu. Trudno jest jesdnak wytłumaczyć ludziom, że czary i magia mogą być złe. Prawie każda wioska ma jakiegoś mganga czyli czarownika, który „leczy”, rzuca uroki…itd.

Trudna jest w Tanzanii sytuacja Albinosów. Uważa się ich za wcielenie duchów zmarłych przodków. Miejscowi wierzą, że części ciała albinosów mają magiczną moc, która może przynieść szczęście posiadaczowi amuletów, albo eliksirów z poszczególnych części ciała. Jeśli rodzi się dziecko albinoskie, często jest one ukrywane, ponieważ ktoś może je ukraść albo żywcem odciąć mu rękę czy nogę. Skala prześladowań albinosów jest ogromna.

Wierzenia miejscowe utrudniają leczenie chorych, bo często przychodzą, gdy mganga nie potrafi już nic zrobić, a na normalne leczenie jest już za późno. Często myślą, że jak już mganga nie może, to siostry dadzą radę. Na naszym lokalnym targu można kupić takie legalnie „eliksiry” na każdą dolegliwość np. na rzucanie złego uroku albo na cofnięcie złego uroku, coś na wścibskiego sąsiada albo inne dziwadła....

Tutejszy transport jest też bardzo szczególny. Autobusy, jeśli są, często się spóźniają, odjeżdżają wtedy, kiedy jest komplet pasażerów. Transport publiczny obsługują też małe busy zwane tutaj daladala.  Ich kierowcy „dbają” o to, by zawsze były pełne. Często jadąc daladala człowiek czuje się trochę jak tuńczyk w puszce. Ale najważniejsze…..że jedzie. Zadziwia i zaskakuje wiele, ale do wielu rzeczy można się przyzwyczaić.

6. W tym roku MIVA Polska prowadzi akcję „Misyjny ambulans – ratujemy życie” na rzecz Waszego szpitala. Jak bardzo ten ambulans ułatwi pracę szpitala?

Zakup ambulansu to nasze wielkie marzenie i wyzwanie. To na czym nam najbardziej zależy, to bezpieczeństwo transportowanych osób. Pacjent, który jest w stanie krytycznym po wypadku czy nieprzytomny z innego powodu, zdarzają się też kobiety ciężarne w stanie zagrożenia życia – to potężne wyzwanie medyczne. Niestety zgodnie z obowiązującymi przepisami Tanzanii, musimy odwieść takiego pacjenta do pobliskiego szpitala. Nasze Centrum Medyczne jako środek transportu posiada tylko jeden rower i jeden motor. W sytuacjach koniecznych korzystamy z samochodu, który jest nieprzystosowany do transportu pacjentów, szczególnie tych leżących, a takich najczęściej musimy przewozić do pobliskiego szpitala. Chorych najczęściej układamy na podłodze samochodu i tak transportujemy. W chwili obecnej nie mamy innego wyjścia. Do tego dodatkową trudnością są drogi bite, bo asfaltu brak. W porze deszczowej nasze drogi przypominają lawiny błota i mazi, które dodatkowo wydłużają czas transportu. Ufamy, że dzięki pomocy ofiarodawców będziemy wszyscy mogli się cieszyć z nowego ambulansu.

7. Jakie największe wyzwania stoją obecnie przed szpitalem?

Największą trudnością i wyzwaniem jest ubóstwo. Ludzie żyją tu z dnia na dzień. Do szpitala przychodzą pacjenci już w krytycznym stanie, często niedożywieni. Głównym problemem jest ciągle wysoki wskaźnik umieralności, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety i dzieci. Na troje niemowląt tylko jedno dożyje do piątego roku życia. Największym „siewcą” śmierci jest AIDS, choroba, na którą umierają tu nie tylko dorośli, lecz także właśnie dzieci zarażone wirusem przez matkę. Myślę, że musimy tu postawić nacisk przede wszystkim nie tylko na edukację personelu, ale też i ludzi z Maganzo i okolicy. Od paru lat przyjeżdżają do nas wolontariusze, którzy nas w tym wspierają i z pełnym profesjonalizmem edukują.

8. Jakie inne dzieła prowadzą Siostry na misjach w Tanzanii?

Oprócz Centrum Medycznego, prowadzimy przedszkole, są dwie grupy dzieciaków po 40 w każdej, dożywianie dzieci z ubogich rodzin, pomoc rodzinom – czasem to jest wyżywienie, czasem potrzebują proszku czy mydła. „Łatamy” biedę tam gdzie się da. Oczywiście ta pomoc nie była by możliwa, gdyby nie wsparcie, które otrzymujemy z Polski od parafii, szkół, przyjaciół, znajomych, a także od anonimowych ofiarodawców. Nie tylko środki pieniężne, ale też paczki z ubraniami, zabawkami czy przyborami do szkoły. Wykorzystujemy wszystko co dostajemy. Oprócz tego mamy też domy formacyjne dla dziewcząt, które rozeznają swoje powołanie i decydują się na dalszą formację w naszym Zgromadzeniu.

9. Tanzania kojarzy się najczęściej z safari, Kilimandżaro czy z Masajami. Gdyby Siostra mogła komuś opowiedzieć krótko o tym kraju, co by Siostra powiedziała? Jak wygląda Tanzania oczami Siostry?

Tanzania jest piękna, choć pełna kontrastów i różnych sprzeczności, ma wiele potrzeb i wiele możliwości. W Dar es Salaam zobaczysz przepiękny ocean, usłyszysz szum jego fal i znajdziesz cudowne muszle na jego brzegu, palmy poruszające się na wietrze, wieżowce, piękne hotele, restauracje.... Jeśli Kiedy wybierzesz się w głąb Tanzanii, dostrzeżesz ludzi bardzo ciężko pracujących w polu, kobiety w kamieniołomach całymi dniami kruszące kamienie za marne grosze, by zjeść choćby jeden posiłek dziennie, czy rybaków na Jeziorze Wiktoria, którzy łowią ryby, by zarobić jakiś grosz, chałupki z gliny i trawy, czy pola sizalu i kukurydzy. A w naszym małym Maganzo spotkasz niezliczoną ilość dzieci, które mają trochę przykurzone buzie, ale są zawsze roześmiane z błyskiem w oku, machające zaczepnie, by zwrócić na siebie uwagę. Mają one niezwykle czyste i piękne spojrzenie. Mimo swojego niedostatku, potrafią się cieszyć z drobiazgów…bawić się „piłką” ze starych szmat, starsze zaś dzieci troszczą się o młodsze. Nie są zmanierowane…. One są przyszłością dla Afryki. Chętnie słuchają opowieści, wiele je interesuje i niezwykle szybko się uczą. Na pewno wiara w Boga daje siłę i pomaga przetrwać tutaj nawet w najtrudniejszych warunkach. To wszystko jest niezwykle piękne, ale trzeba tu troszeczkę pobyć z tymi ludźmi, porozmawiać, posłuchać ich historii....a wtedy, możesz się zakochać się w tym miejscu.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dalszego zapału w realizacji dzieła misyjnego na tanzańskiej ziemi.

 

Rozmawiała: Zofia Sokołowska

Polecane filmy

Pomagamy misjonarzom!

Środki transportu zakupione na misje z pomocą MIVA Polska

Samochody

0

Motocykle

0

Rowery

0

Traktory

0

Quady

0

Silniki

0

Łodzie, barki

0

Konie

0

Riksze

0

Busy

0

Ambulanse

0

Skutery

0

Wózki

0

Paralotnie

0

MIVA Polska

ul. Byszewska 1, skr. pocz. 112, 03-729 Warszawa 4

tel. + 48 22 678 59 83 e-mail: biuro@miva.pl

NIP 5242802131 REGON 364437048

Najbliższe wydarzenia

» więcej wydarzeń

Pomóż misjonarzom!


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
82 0.053951025009155